Pytania i wątpliwości do projektu ustawy (2021) (cz.2)

Polska Izba Książki przedstawiła uzasadnienie do projektu ustawy o ochronie rynku książki z kwietnia 2021 roku ( źródło).

W stosunku do projektu z 2017 zmieniła się przede wszystkim nazwa – wówczas była to „ustawa o jednolitej cenie książki”, co przynajmniej wprost pokazywało intencję twórców, dziś mamy ustawę o „ochronie rynku książki”, choć jest to raczej ochrona przychodów wielkich dystrybutorów.

Spróbujemy, w kolejnych tekstach przyjrzeć się dokładnie uzasadnieniu do tego projektu, bo podobnie jak cztery lata temu, znów jest tam bardzo mało konkretów, a wiele pobożnych życzeń, czy manipulacji wybranymi danymi.

Część 1 – Cel regulacji

**

Punkt 2. jest nieco dłuższy, więc rozbijemy go na akapity

  1. Projektowane przepisy

Przedmiotem ustawy są prawa i obowiązki wydawców, importerów i sprzedawców końcowych, związane ze stosowaniem jednakowej ceny książek oraz określenie zasad jej ustalania. W przepisach ustawy wprowadzono definicję książki, gdyż nie ma w obecnym ustawodawstwie definicji, do której można się odwołać. Jednym z elementów definicji książki jest konieczność jej utrwalenia w formie drukowanej, natomiast w sposób wyraźny z regulacji zostały wyłączone książki elektroniczne utrwalone na nośnikach lub dostępne on-line, czyli poprzez pobieranie lub transmisję strumieniową (online) ze strony internetowej. Powyższe wyłączenie wynika z tego, że rynek e-booków jest rynkiem ulegającym niezwykle dynamicznym zmianom i charakteryzującym się odmiennościami w zakresie dystrybucji w stosunku do obrotu książkami wydanymi drukiem. Książki dostępne on-line zostały uznane za odrębną kategorię sklasyfikowaną jako usługi. Wartość rynku e-boków jest szacowana na zaledwie kilka procent wartości całego rynku książki, w związku z tym na tym etapie uznano za celowe pozostawienie tego segmentu poza regulacją ustawy.

Poza tym, że w projekcie ustawy nie widzimy nic o prawach, a wyłącznie o obowiązkach, to jednak zastanawia argumentacja, że z ustawy wyłączono e-booki, gdyż są „rynkiem ulegającym niezwykle dynamicznym zmianom i charakteryzującym się odmiennościami w zakresie dystrybucji”. Zdaje się, że w ostatniej dekadzie, rynek książki też charakteryzował się dynamicznymi zmianami, szczególnie jeśli chodzi o sposoby dystrybucji.

Przypomnijmy – jeszcze nie tak dawno, bo w zasadzie dziesięć lat temu wiele dużych podmiotów (empik.pl, merlin.pl, wielu sprzedających na Allegro) oferujących książki, pokazywało je klientowi jako „dostępne”. Po zamówieniu przez czytelnika, rozpoczynało się poszukiwanie tytułu, co w wielu wypadkach oznaczało, że czytelnik dowiadywał się, że zamówiona przesyłka dotrze za kilka dni-tygodni. A w skrajnych przypadkach, po prostu jej nie było, więc zaczynał się proces zwrotu pieniędzy.

Zmian nastąpiły wówczas, gdy część dystrybutorów (m.in. bonito.pl) pokazywała REALNE stany magazynowe i REALNY czas realizacji zamówienia.

Argument o nieznaczącym udziale e-booków w całości rynku książki jest szczególnie zabawny, gdyż oznacza, że twórcy projektu nie mają długoterminowej wizji rynku i nie zastanawiają się, co się stanie w chwili, gdy rynek ten zacznie mieć np. 20 lub więcej procent (do przeczytania: instytutksiazki.pl, newseria.pl)

Ustalona cena powinna być podana do publicznej wiadomości poprzez jej trwałe nadrukowanie na książce. Dodatkowo wymagane jest, aby na książce znalazła się informacja o miesiącu i roku wprowadzenia do obrotu, aby możliwa była prosta weryfikacja stosowania jednakowej ceny książki w okresie ochronnym. Obowiązkowe będzie przekazanie powyższych informacji do instytucji wskazanej w rozporządzeniu przez ministra właściwego do spraw kultury i ochrony dziedzictwa narodowego, a do wyboru wydawcy/importera pozostawiono podanie jej dodatkowo w internetowym katalogu wydawcy/importera, jeśli taki katalog prowadzi. W przypadku rozbieżności pomiędzy danymi umieszczonymi na książce a danymi w rejestrze, rozstrzygające mają być dane ujawnione w rejestrze. Jednocześnie wprowadzono domniemanie prawdziwości danych zamieszczonych w rejestrze.

Na ten aspekt zwracaliśmy już uwagę przy okazji projektu z 2017 roku. Nowy rejestr to nowa firma, nowa biurokracja, nowe koszty (kto miałby je ponieść). Ponieważ twórcy projekty założyli 6 miesięczne vacatio legis od momentu przyjęcia ustawy do jej wdrożenia, to podpowiemy, że stworzenie sensownego technologicznie rejestru, z całą pewnością nie uda się w ciągu sześciu miesięcy. No chyba, że w celu ochrony papieru, będziemy prowadzić go w tradycyjnych skoroszytach.

Wydawca i importer są zwolnieni z obowiązku ustalenia jednakowej ceny pewnych rodzajów książek, co uzasadnione jest ich specyfiką, wyróżniającą je spośród pozostałych publikacji książkowych. Do grupy tych książek należą książki w wydaniach bibliofilskich, charakteryzujących się wysoką jakością wydania, mających przeznaczenie kolekcjonerskie i wydanych w numerowanym nakładzie, nieprzekraczającym 500 egzemplarzy, książek artystycznych, których wydanie wymagało wykorzystania metod rękodzielniczych, książek wydanych na zamówienie, w łącznym nakładzie nieprzekraczającym 100 egzemplarzy (w ciągu 12 miesięcy od daty wprowadzenia książki do obrotu). Dodatkowym uzasadnieniem dla zastosowania wyłączenia obowiązku ustalenia jednakowej ceny na książki wydane przez zagranicznego wydawcę w języku innym niż polski i importowane na terytorium kraju jest fakt, iż na zmianę kosztów ponoszonych przez importera wpływają czynniki całkowicie lub częściowo od niego niezależne – takie jak zmiany kursów walut, zmiany cen wydawcy zagranicznego, zmiany kosztów transportu.

Wątpliwości co do tych zapisów również poruszane były już wcześniej. Przypomnijmy przeciętnie „kreatywne” sposoby wykorzystania tych zapisów:

  • Mamy szansę na wzrost rynku wydań bibliofilskich o wysokiej jakości wydania (kto będzie to oceniał?) i w numerowanym nakładzie. Ponownie – najpierw miękka oprawa, później twarda. W sumie 1000 egz. (2*500). Po “okresie karnym” puszczamy już zwykłe wydanie.
  • Ozdobne tasiemki wszywane do książek, spokojnie można uznać za metodę rękodzielniczą

Ponadto, wzorem regulacji europejskich, zaproponowano możliwość odstępstwa od ustalonej jednakowej ceny na poziomie 5% – tylko jako obniżki ceny. Odrębnie uregulowano dopuszczalne rabaty dla instytucji kultury, placówek oświatowych, uczelni, instytutów badawczych i instytutów naukowych Polskiej Akademii Nauk, które mogą osiągnąć poziom 20%.

Doprecyzujmy zdanie „wzorem regulacji europejskich”, bo tego rodzaju regulacje nie istnieją. Uczciwy argument powinien brzmieć:  „wzorem regulacji w krajach, w których obowiązują podobne zapisy, czyli 10 na 46 krajów Europejskich/27 należących do UE”

W razie sprzedaży książek wybrakowanych, wadliwych lub uszkodzonych, sprzedawca końcowy, pod warunkiem poinformowania nabywcy końcowego o wadach danego egzemplarza, może zastosować cenę inną niż jednakowa cena.

Również pisaliśmy o tym przy okazji projektu z 2017. Przy dzisiejszej technologii nie jest problemem stworzenie wadliwych egzemplarzy, których odbiór nie będzie przeszkadzał czytelnikowi. Pomysły na gorąco:

  • Odwrócona karta redakcyjna
  • Strony ponumerowane odwrotnie (parzyste i nieparzyste)
  • Intencjonalnie pusta (lub bezsensownie zadrukowana) strona w środku tekstu
  • Czy w końcu pole do popisu dla grafików – czyli okładki, które będą wyglądały na zniszczone i wadliwe

W celu uniemożliwienia nieuczciwego wykorzystywania przewagi konkurencyjnej wynikającej ze znacznych dysproporcji w potencjale ekonomicznym pomiędzy dużymi sieciami handlowymi a niezależnymi sprzedawcami, wprowadzono regulację zakazującą stosowanie przez sprzedawców końcowych książek sprzedaży uwarunkowanej, pakietów i programów lojalnościowych, darowizn, nagród, transakcji wiązanych, wszelkiego rodzaju talonów i bonów, a także udzielania innych niewymienionych z nazwy korzyści majątkowych lub osobistych dla nabywców końcowych książek, w zakresie w jakim korzyści te nie zostały przewidziane przez wydawcę lub importera i uwzględnione przez te podmioty w jednakowej cenie książki.

W jaki sposób ten zakaz będzie egzekwowany, i jakie będą konsekwencje. Jaka wielkość kar? Symboliczne dla wielkich i dotkliwe dla małych?

Jednakowa cena książek powinna obowiązywać przez 12 miesięcy od miesiąca następującego po miesiącu wprowadzenia danej książki do obrotu. Jednocześnie, po upływie 6 miesięcy od wskazanej daty początkowej, dopuszczono wycofanie przez wydawcę i importera z rynku całego nakładu książki i ustalenia nowej jednakowej ceny na okres pozostały do upływu 12 miesięcy obowiązywania ceny jednakowej. Ponadto, w przypadku podwyższenia stawki podatku od towarów i usług na książki w okresie obowiązywania ustalonej jednakowej ceny, wydawca i importer będą uprawnieni do jej zmiany poprzez uwzględnienie tej podwyżki.

Kto poniesie koszty wycofania nakładu – wydawca?

W celu zapobiegania obejściu przepisów ustawy poprzez ustalanie innej jednakowej ceny danej książki przez wydawcę i importera, przewidziano regulację, która zobowiązuje importera do wprowadzania na rynek książki uprzednio wydanej na terytorium Polski po cenie nie niższej niż jednakowa cena książki ustalona przez wydawcę. Powyższe nie stosuje się do sytuacji importowania książek z państw należących do Europejskiego Obszaru Gospodarczego, chyba że obiektywne czynniki, a w szczególności brak rzeczywistej sprzedaży w tym państwie, pozwalają stwierdzić, że działanie to miało na celu obejście przepisów ustawy.

Przewidziano regulację? A konkret?

W ustawie przewidziano 6-miesięczny termin vacatio legis, co wydaje się uzasadnione ze względu na dość znaczące zmiany wprowadzane ustawą, których wprowadzenie będzie wymagało od wydawców, importerów oraz sprzedawców końcowych dokonania określonych zmian w dotychczasowym funkcjonowaniu. Wskazano także, że regulacją nie zostaną objęte książki wprowadzone na rynek przed wejściem w życie ustawy, co podyktowane jest chęcią uniknięcia zamętu, który regulacja przeciwna mogłaby wywołać na rynku, nakładając na wydawców/importerów/sprzedawców końcowych bardzo duże obciążenia.

Jak już wyżej zwracaliśmy uwagę, sześć miesięcy to bardzo krótki okres, żeby choć przygotować sensownie funkcjonujący rejestr (rozumiemy, że elektroniczny). Zastanawiające jest, że w wyliczance podmiotów, które mogą doświadczyć obciążeń, czyli „wydawców/importerów/sprzedawców końcowych”, brakuje tych, którzy potencjalnie najwięcej zyskują na ustawie, czyli wielkich dystrybutorów.

Część 3

[Photo by bruce mars on Unsplash ]