Pytania i wątpliwości do projektu ustawy (2021) (cz.1)

Polska Izba Książki przedstawiła uzasadnienie do projektu ustawy o ochronie rynku książki z kwietnia 2021 roku ( źródło).

W stosunku do projektu z 2017 zmieniła się przede wszystkim nazwa – wówczas była to „ustawa o jednolitej cenie książki”, co przynajmniej wprost pokazywało intencję twórców, dziś mamy ustawę o „ochronie rynku książki”, choć jest to raczej ochrona przychodów wielkich dystrybutorów.

Spróbujemy, w kolejnych tekstach przyjrzeć się dokładnie uzasadnieniu do tego projektu, bo podobnie jak cztery lata temu, znów jest tam bardzo mało konkretów, a wiele pobożnych życzeń, czy manipulacji wybranymi danymi.

  1. Cel regulacji

Ustawa o ochronie rynku książki ma za przedmiot regulację rynku wydawniczego i sprzedaży detalicznej książek w Polsce, który do tej pory nie był regulowany innymi aktami prawnymi. Celem regulacji jest zapewnienie właściwej ochrony książki jako dobra kultury, służącego rozwojowi intelektualnemu i kulturalnemu jednostki, zapewnienie jej szerokiej i stałej dostępności na terytorium Rzeczpospolitej Polski, zapewnienie urozmaicenia dostępnej oferty czytelniczej oraz wspieranie różnorodnej i ambitnej twórczości literackiej, zagwarantowanie podstawowych warunków służących rozwojowi czytelnictwa i kształtowaniu właściwych postaw czytelnika oraz stworzenie ram dla funkcjonowania krajowego rynku książki, w tym umożliwienie budowania zróżnicowanych sposobów dystrybucji przy jednoczesnym wspieraniu księgarń jako miejsc upowszechniania kultury.

Wzorem analogicznych regulacji funkcjonujących w innych państwach Unii Europejskiej, m.in. w Niemczech, we Włoszech, Francji, Hiszpanii, postanowiono również wprowadzić do polskiego porządku prawnego regulację, której postanowienia zobowiązują wydawcę i importera książek do ustalenia, na określony ustawą czas, jednakowej ceny książek, obowiązującej wszystkich sprzedawców końcowych – księgarzy, księgarnie sieciowe, sklepy wielobranżowe, kioski, itp.

Przeprowadzone badania w krajach objętych regulacją rynku książki odnotowują pozytywne skutki w postaci wzrostu popytu i sprzedaży książek, obniżenia średnich cen książek, zapewnienia lepszego dostępu do rynku małym wydawcom i nieznanym autorom, co przekłada się również pozytywnie na rynek czytelniczy. Doświadczenia innych krajów pokazują, że ustawowa regulacja o jednakowej cenie książki doprowadziła do zachowania rozległej sieci księgarń stacjonarnych oraz wysokiego poziomu usług świadczonych przez księgarnie, dla których ten czynnik przy wyeliminowaniu czynnika cenowego stał się decydujący dla skutecznej konkurencji na rynku. Księgarnie w państwach objętych regulacją cen książek nie muszą angażować znacznych środków w prowadzenie „wojen cenowych” z dyskontami, sklepami wielkopowierzchniowymi oraz sklepami internetowymi, skupiając się na przeznaczeniu części tych środków na utrzymanie szerokiej oferty wydawniczej oraz promocję czytelnictwa.

Wątpliwości do uzasadnienia

Autorzy uzasadnienia piszą, że ustawa ma na celu regulację rynku wydawniczego i sprzedaży detalicznej książek. Choć przy okazji dyskusji w 2017 roku oraz wcześniejszych, środowisko wydawców zwracało uwagę, że jedną z największych patologii na rynku wydawniczo-księgarskim są relacje dotyczące dystrybutorów oraz wydawców ponownie zignorowano ten wątek, w żaden sposób zbów się do tego nie odniesiono.

Przypomnijmy więc. Wydawca ustalając cenę detaliczną książki, musi oddać ją wielkim dystrybutorom po cenie hurtowej, która jest niższa od detalicznej o 50-60%. A jak wynika z słów Soni Dragi (prezeska PIK), które padły w debacie prowadzonej przez smakksiazki.pl w dniu 23 kwietnia 2021, dochodzą nawet do 75%.

Nie wiemy w jaki sposób wprowadzenie ustawy ustalającej na rok jedną cenę książki, przy zachowaniu cen hurtowych na niezmienionym poziomie miałoby poprawić sytuację wydawców, czy czytelników. Wiemy, że jeśli książka kosztowała 40 zł, zaś dystrybutorzy otrzymując ją po cenie 20 zł, musieli konkurować na rynku ceną (stąd znaczące rabaty w dniu premiery) i oferowali ją po np. po 25, 27, 30 zł…, po wprowadzeniu ustawy zatrzymają całą różnicę między 40 a 20 zł. Dla wydawcy nie zmienia się nic, czytelnik dostaje droższą książkę.

Argumenty, że celem ustawy jest:

  • zapewnienie właściwej ochrony książki jako dobra kultury, służącego rozwojowi intelektualnemu i kulturalnemu jednostki,
  • zapewnienie jej szerokiej i stałej dostępności na terytorium Rzeczpospolitej Polski,
  • zapewnienie urozmaicenia dostępnej oferty czytelnicze
  • wspieranie różnorodnej i ambitnej twórczości literackiej,
  • zagwarantowanie podstawowych warunków służących rozwojowi czytelnictwa i kształtowaniu właściwych postaw czytelnika

…to tylko ładne hasła i pobożne życzenia. Czytelnictwa, ambitnych publikacji nie reguluje się cenami.

Kolejne zdanie

wzorem analogicznych regulacji funkcjonujących w innych państwach Unii Europejskiej, m.in. w Niemczech, we Włoszech, Francji, Hiszpanii, postanowiono również wprowadzić do polskiego porządku prawnego regulację

nie mówi nic o tym, że tego rodzaju rozwiązania funkcjonują w 10 spośród 46 krajów Unii Europejskiej i stanowi część kompleksowych rozwiązań regulujących rynek książki i wspierających czytelnictwo w danym kraju. Co więcej, w krajach o podobnej kulturze i uwarunkowaniu geopolitycznym ustawa czasem występuje, a czasem nie (np. w Norwegii, ale w Szwecji i Finlandii nie; w Holandii, ale w Belgii nie). Przy czym w Norwegii zastosowano model mieszany.

Przeprowadzone badania w krajach objętych regulacją rynku książki odnotowują pozytywne skutki w postaci wzrostu popytu i sprzedaży książek, obniżenia średnich cen książek, zapewnienia lepszego dostępu do rynku małym wydawcom i nieznanym autorom, co przekłada się również pozytywnie na rynek czytelniczy

W dyskusji w 2017 zabrakło danych źródłowych i odwołań do raportów, tak jest również obecnie. Żeby sprawdzić wynik jakichś regulacji należy porównać badania nie tylko, jak piszą autorzy „w krajach objętych regulacją”, jak i w tych, gdzie takich rozwiązań nie wprowadzono. Na ceny książek oraz poziom czytelnictwa wpływa znacznie więcej uwarunkowań niż tylko stała cena.

Doświadczenia innych krajów pokazują, że ustawowa regulacja o jednakowej cenie książki doprowadziła do zachowania rozległej sieci księgarń stacjonarnych oraz wysokiego poziomu usług świadczonych przez księgarnie, dla których ten czynnik przy wyeliminowaniu czynnika cenowego stał się decydujący dla skutecznej konkurencji na rynku. Księgarnie w państwach objętych regulacją cen książek nie muszą angażować znacznych środków w prowadzenie „wojen cenowych” z dyskontami, sklepami wielkopowierzchniowymi oraz sklepami internetowymi, skupiając się na przeznaczeniu części tych środków na utrzymanie szerokiej oferty wydawniczej oraz promocję czytelnictwa.

Chcielibyśmy zakrzyknąć: dane, dane, dane, źródła! Nie z wybranych krajów, tyko z jak najszerszej reprezentacji. Dla ułatwienia: proporcja sprzedaży między księgarniami stacjonarnymi wielkich sieci i indywidualnych, jaka jest dynamika wzrostu sprzedaży on-line, jakie są preferencje zakupowe czytelników.

Jako ciekawostkę podamy podsumowanie ankiety dotyczącej zakupów w stacjonarnych księgarniach we Francji (która tak chętnie jest przywoływana w argumentacji PIK). Na pytanie, dlaczego czytelnicy nie kupują książek w księgarniach, połowa odpowiedziała, że z powodu braku księgarni w pobliżu, zaś 27 procent, że ze względu na fakt, że ceny tam są wyższe (?!) (źródło).

Równocześnie w innej ankiecie większość respondentów odpowiedziała, że najchętniej robi zakupy w supermarketach (!) specjalizujących się w produktach związanych z kulturą (źródło).

[Photo by bruce mars on Unsplash ]